
Własność to fundamentalne prawo, chronione i z założenia bezterminowe, ale to nie oznacza, że jego utrzymanie nie wymaga zaangażowania Właściciela. Po pierwsze własność należy odróżnić od „posiadania”, które jest faktycznym władaniem rzeczą.
W przypadku np. zasiedzenia istotny jest sposób posiadania. Tylko w przypadku samoistnego posiadania można rzecz, w tym nieruchomość, zasiedzieć. W historii zdarzało się nawet, że jednostki samorządu terytorialnego traciły w ten sposób nieruchomości. Nic nie stoi też na przeszkodzie by zasiedzieć nieruchomość będącego własnością członka rodziny, tak więc zaufanie zaufaniem… 😊 Jednak realnie, to rzadkie przypadki które zwykle dzieją się w złej wierze, a więc wymagają sporo czasu (30 lat). Gdy posiadanie jest zależny (stosunek prawny regulowany np. umową najmu lub dzierżawy), o zasiedzeniu nie może być mowy.
W obronie swojej własności mamy kilka narzędzi:
Samo posiadanie też należy chronić poprzez obronę konieczną lub samodzielne przywrócenie stanu poprzedniego, ale bez stosowania przemocy. Droga na skróty bez poszanowania innych praw może przysporzyć sporo problemów – bezczelność naruszającego posiadanie będzie tylko okolicznością łagodzącą ewentualne konsekwencje.
Mamy jeszcze roszczenie o wstrzymanie budowy. Z tym warto się pośpieszyć bo wygasa po miesiącu od rozpoczęcia budowy. Stosowane jest w sytuacjach gdy posiadanie może być naruszone lub budowa może wyrządzić szkodę naszej własności np. naruszeniem gruntu.
Na koniec warto przypomnieć, że nawet Właściciel nie ma prawa samowolnie naruszać posiadania, a w szczególności posiadacza zależnego. W praktyce najczęściej spotkamy się z taką sytuacją w kwestii ochrony praw Najemców i tzw. naruszenia miru domowego.